niedziela, 1 marca 2020

Rozdział VIII: Lotnisko „Siewiernyj”. Oczekiwanie

Mgła wyłania się z wąwozu znajdującego się dwa kilometry przed lotniskiem. Jeszcze przed ósmą ogarnia okolice radiolatarni, przemieszcza się po działce Bodina, płynie wzdłuż garaży przy Gubienki, zajmuje lasek przy autokomisie, a później przekracza ulicę Kutuzowa i wędrując przez wrakowisko, dociera do „Siewiernego".
Teraz wypadki zaczynają toczyć się szybciej.
W momencie, gdy gęste opary zbliżają się do XUBS, a w kierunku autokomisu na Kutuzowa biegną ludzie, którzy usłyszeli wybuch - na lotnisko przybywa grupa rosyjskich oficjeli(1).
Gubernator obwodu smoleńskiego ciężko gramoli się z samochodu. Staje na betonowej płycie lotniska i bacznie rozgląda się wokół. W drugim samochodzie, który podjeżdża zaraz po nim, ochroniarz otwiera drzwi. Wynurza się zza nich zwalista sylwetka wiceministra Spraw Zagranicznych Rosji Titowa. Trzeci z samochodów, wiozący przedstawiciela Prezydenta Federacji – Gieorgija Połtawczenkę (2) zatrzymuje się tuż obok. Wraz z dygnitarzami pojawiają się także autokary i samochody dyplomatyczne dla mającej przybyć wkrótce Delegacji(3).


Płytą lotniska zaczyna ciągnąć coś dziwnego - ni to ciężkie zwały spalin, ni para z miejskiej pralni. Przesuwa się to falami, jak dym z zelżałego i zwilgotniałego tytoniu, skręcony, a potem leniwie wydmuchiwany przez gigantycznego kloszarda. Antufiew spogląda na zegarek.

Ambasador Bahr wolnym krokiem podchodzi do Rosjan. Widzi jak z prawej strony zbliża się do nich również Dariusz Górczyński z MSZ. Przedstawia go Titowowi. Ten kiwa bez uśmiechu głową, nachyla się w kierunku towarzyszącego mu mężczyzny, który mówi coś cicho. Kiedy się prostuje, równocześnie, szerokim gestem zaprasza „polskich gości" pod namiot. Pogoda robi się nieciekawa i zdaniem ministra warto napić się gorącej herbaty. Bahr zauważa, że Górczyński skwapliwie korzysta z zaproszenia. Sam dziękuje. Czeka, aż grupa „herbaciarzy" znika pod płótnem, po czym dyskretnie wycofuje się do swojego samochodu. Skoro naczelnik(4) postanawia czekać na samolot w towarzystwie rosyjskich Vipów, niech czeka. Dobre kontakty to podstawa w dyplomacji – mówi, nie wiadomo czy serio, czy z lekkim szyderstwem, ni do siebie ni kierowcy.



Są tacy, którzy kierują się nie ludzkim, a owadzim czuciem. Niemal przez cały czas, gdy rozgrywają się na „Siewiernym" brzemienne w skutki wydarzenia, Górczyński – według tego co zeznał w prokuraturze - przebywa w „swojej minigrupie”(5), w namiocie przy pasie startów i lądowań(6). Zdaje się nie dostrzegać nawet pojawienia się mgły. Twierdzi, że o wszystkim dowiadywał się wyłącznie z relacji posłańców (7). A właściwie z relacji jednej tylko osoby - pracownika FSB (8) Pawła Kozłowa. Twierdzi także, że nie dane mu było widzieć podejść Iła. Zapytany o samolot pilotowany przez Frołowa odpowiada tylko, że o nim... słyszał(9). Co ciekawe, Dariusz Górczyński, mimo iż spodziewa się Prezydenta jeszcze przed godziną 8:00(10), i tak – jak zeznaje – siedzi przez cały czas w namiocie. Przypomina to teatr grecki, w którym aktor pojawia się co jakiś czas, informując o akcji dziejącej się gdzie indziej. I właśnie o godzinie 8:00, ma podejść do niego po raz pierwszy Kozłow, aby przekazać wiadomość, iż doszło do załamania pogody, a polski samolot będzie robił próbne podejście, choć najprawdopodobniej zostanie przekierowany do Moskwy, na lotnisko Wnukowo(11).



Mimo że Górczyński – według tego co twierdzi - nie jest bezpośrednim świadkiem smoleńskich wydarzeń, jednak znajduje się w jego relacjach jeden bardzo intrygujący wątek. Są nim wiadomości przekazywane mu przez Kozłowa. A właściwie czas tych relacji. Posłaniec z FSB przekazuje bowiem pracownikowi naszego MSW wiadomość, o próbnym podejściu Prezydenckiego samolotu już o godzinie 8:00. Godzinie, w której według Bodina, Wiśniewskiego i innych świadków znajdujących się poza portem lotniczym, pojawia się mgła i ma dojść do katastrofy. Jest to też, w przybliżeniu, godzina „drugiego podejścia" Iła-76. Tymczasem przecież nasza Tutka nie nawiązała jeszcze kontaktu ani z kontrolą smoleńską ani moskiewską. Dolatuje dopiero do Mińska. O mgle naszym pilotom też jeszcze nic nie wiadomo. Cóż to mógł być więc za „prezydencki samolot”, z którym wieża na Siewiernym nawiązała już łączność, i który to miał zdecydować się na próbne podejście około godziny 8:00?



To jeszcze nie koniec niezwykłego sprawozdania Górczyńskiego, który jest ostatnim elementem „głuchego smoleńskiego telefonu". Bowiem podobną informację (o podejściu prezydenckiego samolotu) Kozłow ma przekazać mu ponownie około godziny 8:40, czyli za kolejnych 40 minut. Tyle tylko, że tym razem wiadomo o kogo będzie chodziło. O Tu-154M.



Na razie jednak powtórzmy pytanie – czy około godziny 8:00 mógł ASKIL przekroczyć jakiś ”polski, prezydencki samolot” który by poinformował kontrolę lotów, że podejmie próbę podejścia na „Siewiernyj”?



Płótno namiotu faluje lekko. Napina się i wiotczeje na aluminiowym stelażu jak żagiel, podczas leniwej pogody nad Niegocinem. Rosjanie odsunęli się na bok, wyraźnie dając do zrozumienia, iż limit czasu, jaki mieli do zaoferowania polskiemu Naczelnikowi Wydziału Federacji Rosyjskiej został już wyczerpany. Dariusz Górczyński zamyka na chwilę oczy. Wyobraźnia przenosi go na jacht zacumowany przy pomoście. Jest wczesny lipcowy poranek. Chce wyobrazić sobie, że leży na pokładzie. Nad jego głową wolno przesuwają się obłoki. Głęboko wciąga przez nos wilgotne powietrze. Ma nadzieję poczuć znajomą woń jeziora, zmieszaną z ciepłym zapachem żywicy. Usłyszeć krzesanie się trzcin przy niskim brzegu i śpiew wilgi. Zamiast tego czuje jednak tylko woń wilgotnego, poligonowego tropiku i czyjś kwaśny oddech, tuż przy swojej twarzy.



- A wy gdie ulietieli? Charaszo czustwujetie siebia?



Wzdryga się gwałtownie.
..............................................................................................  
  1. 1) Jerzy Bahr (http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,8941828,Startujemy.html): "Po 15, może 20 minutach czekania pojawiła się mgła. Tumany chmur szły od lewej strony do prawej. Było ich coraz więcej, narastały w błyskawicznym tempie. Przyjechał Titow, wiceminister spraw zagranicznych Rosji, przywitałem się z nim, wróciłem do swojej minigrupy".


    2) Siergiej Antufiew. Gubernator Guberni Smoleńskiej FR (https://www.warszawapraga.po.gov.pl/tl_files/aktualnosci_powp/VDS100.14/postanowienie_o_umorzeniu_sledztwa.pdf ): "Świadek zeznał, że w dniu 10 kwietnia 2010 roku około godziny 10.00 (8:oo cz.p) przybył na lotnisko Siewiernyj razem z Pełnomocnym Przedstawicielem Prezydenta Federacji Rosyjskiej w Centralnym Okręgu Federalnym Gieorgijem Połtawczenko, Zastępcą Ministra Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej Władimirem Titowem celem powitania Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego".


    3) Uzasadnienie postanowienia o umorzeniu postępowania (https://www.warszawapraga.po.gov.pl/tl_files/aktualnosci_powp/VDS100.14/postanowienie_o_umorzeniu_sledztwa.pdf ): " W dniu 10 kwietnia 2010 roku Dariusz Górczyński wraz z innymi osobami oczekiwał na lotnisku. Zgodnie z planem samolot miał być na lotnisku w Smoleńsku przed godziną 10:00. (...) Oczekiwała też już kolumna samochodów".


    4) Uzasadnienie postanowienia o umorzeniu postępowania (https://www.warszawapraga.po.gov.pl/tl_files/aktualnosci_powp/VDS100.14/postanowienie_o_umorzeniu_sledztwa.pdf ): " W dniu 10 kwietnia 2010 roku Dariusz Górczyński wraz z innymi osobami oczekiwał na lotnisku. Zgodnie z planem samolot miał być na lotnisku w Smoleńsku przed godziną 10:00. Obecni byli także Ambasador RP, dwóch konsuli, attache obrony, przedstawiciele Kancelarii Prezydenta – Marcin Wierzchowski i Maciej Jakubik. Na lotnisku oczekiwali także przedstawiciele rosyjskich władz, w tym przedstawiciele rządu, władz obwodu smoleńskiego, Federalnej Służby Ochrony.”


    5) Określenie użyte przez Ambasadora Jerzego Bahra w wywiadzie udzielonym Teresie Torańskiej, kiedy opowiada o formie, w jakiej oczekiwano na przylot Delegacji


    6) Dariusz Górczyński. Naczelnik Wydziału Federacji Rosyjskiej MSZ RP (http://www.fronda.pl/a/rosjanin-mowil-o- rannych,9051.html) - Około 10:40 (czas moskiewski) wyszliśmy z namiotu.


    7) Dariusz Górczyński (https://wiadomosci.dziennik.pl/smolensk-rocznica-katastrofy/przyczyny/artykuly/299132,przed-wizyta-prezydenta-w-smolensku-panowal-chaos.html): "Około godz. 10 Kozłow, który był chyba cały czas w kontakcie ze służbami kontrolnymi lotniska, stwierdził, że jest coraz gorsza pogoda i samolot będzie robił próbne podejście, ale prawdopodobnie zostanie skierowany do Moskwy na Wnukowo, by przeczekać mgłę i następnie przyleci do Smoleńska - zeznał Górczyński. Dodał, że jednak po 15 - 20 minutach Kozłow stwierdził, że Tu-154M poleci jednak do Mińska: "O 10.40 Kozłow powiedział mi, że nasz samolot będzie robić próbne podejście (...). W pewnym momencie usłyszałem ryk silników, a następnie głośny huk ".


    8) FSB - Federalna Służba Bezpieczeństwa - jedna ze służb specjalnych Federacji Rosyjskiej


    9) Dariusz Górczyński (http://www.rp.pl/artykul/544614.html): "Wcześniej słyszałem, że rosyjski IŁ próbował lądować, ale mu się to nie udało. Ja tego samolotu nie widziałem i nie słyszałem".


    10) Uzasadnienie (...): "W dniu 10 kwietnia 2010 roku Dariusz Górczyński wraz z innymi osobami oczekiwał na lotnisku. Zgodnie z planem samolot miał być na lotnisku w Smoleńsku przed godziną 10:00 (ósmą czasu polskiego - przyp. Autora)".
    Uzasadnienie (...): " Około 10.00 Paweł Kozłow stwierdził, że jest coraz gorsza pogoda i samolot prawdopodobnie zostanie skierowany do Moskwy".

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza