wtorek, 7 kwietnia 2015

XXXIX. Dokąd mógł polecieć PLF-101?

Raport MAK (pisałem już o tym w dwu poprzednich rozdziałach) wspomina jedynie o tym, że w dniu 10 kwietnia, w Smoleńsku, o godzinie 16:20 (14:20 czasu polskiego) odnaleziono ciała 25 ofiar, a następnego dnia w Moskwie rozpoznano ich 24 (czy to dlatego, że zwłoki Prezydenta pozostały w Smoleńsku?).
Nie wspomina się w nim natomiast nic na temat odnalezienia pozostałych.. Dlaczego? Czyżby nie odnaleziono więcej ciał, a tylko ich fragmenty?
Zatrzymajmy się chwilę, przy tym jednym zdaniu z raportu. Czy słowa: >>16:20 – na miejscu AP ("zdarzenia lotniczego" – RM) odnaleziono 25 ofiar<< można interpretować w ten sposób, że dokładnie o tej godzinie i tej minucie znaleziono dokładnie 25 ciał.  Wydaje mi się, że już prędzej należałoby to rozumieć tak, że do 16:20 (14:20 czasu polskiego) odnaleziono 25 ofiar. 
Czy znajdowało się wśród nich również ciało Prezydenta Kaczyńskiego? Przypomnę tylko, że oficjalnie miało zostać ono zidentyfikowane przez pracowników naszego BOR-u dopiero o godzinie 17:30 czasu polskiego (http://www.rmf24.pl/news-cialo-prezydenta-zidentyfikowano-po-ponad-8-godzinach-od-kat,nId,302608). Ale ma istnieć również (wg. "Najwyższego Czasu") fotografia przedstawiająca zwłoki Prezydenta z godziny 14:25 (12:30). A skoro poszukiwania miały trwać od godziny 14:30 (12:30) do 19:25 (17:25)*, to czy ciało Lecha Kaczyńskiego "znaleziono" by jeszcze przed rozpoczęciem poszukiwań, a jego identyfikacji dokonano już po ich zakończeniu? Czy nie wydaje się to Państwu co najmniej dziwne?

No dobrze, ale co z tymi dwudziestoma pięcioma ciałami? Czy mogło być tak, że więcej ich już tego dnia nie znaleziono? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby tak było. Przecież w dostępnych dokumentach poza tą jedną informacją o odnalezieniu 25 ofiar nie ma żadne innej. Wspomina się tylko, że załadunek ciał ofiar do helikoptera rozpoczęto o 19:00 (17:00), i że odleciał on do Moskwy o godzinie 20:54 (18:54 czasu polskiego). 

Może się ktoś zapytać, ale w takim razie co by się stało z ciałami pozostałych członków Delegacji? Czy odpowiedzią na to może być ten oto fragment stenogramów? 

Kurtiniec: Major Kurtiniec /Майор Куртинец.
Paweł Pliusin: Pliusin / Плюснин/
Kurtiniec: Tak/ Да . 
Paweł Pliusin: Potrzebna jest mi informacja, dokąd on odleciał, czy na Wnukowo, czy gdzie indziej, i gdzie on teraz jest? / Мне нужна информация, куда он пошел, или на Внуково, или куда вот, где он сейчас? 
Kurtiniec: Albo na Wnukowo, albo na Twer. Twer będzie podstawowym lotniskiem. / Или на Внуково, или на Тверь. На Тверь будет основной..
Paweł Pliusin: Nie, ja mam na myśli, że tak powiem, polski samolot. / Нет, я имею в виду, будем так говорить, польский борт. 
Kurtiniec: A , polski./ А, польский.
Paweł Pliusin: Tak / Да. 
Kurtiniec: Polski jednoznacznie na Wnukowo, w Twerze nie ma komory celnej. / Польский на Внуково однозначно, в Твери нет таможни. 
Paweł Pliusin: Nie, czasami oni od nas do Mińska odchodzą. Dlatego mnie dokładnej informacji potrzeba. / Нет, а иногда они у нас на Минск уходят. Вот мне точную информацию нужно. 
Kurtiniec: No, jeśli tak / А, ну это уже._
Paweł Pliusin: Zadzwońcie do centrali (niezrozumiale) / Ну, позвоните в центр (нрзб). (przerwa) Halo, halo / Алло, алло, алло, алло, алло, алло, алло, алло, алло, алло. 
(...)
Kurtiniec: My to wiemy – główna centrala. / Это мы знаем – Главный центр. 
Paweł Pliusin: No, no. Tam to wiedzą, dokąd poleciał. Samolot specjalny oznaczony literą "A" / Ну, ну там-то знают, куда пошел. Литерный борт, литер «А». 
Kurtiniec: Rozumiem, już się za to zabieram  / Я понимаю, сейчас я разбираюсь. 
Paweł Pliusin: I tutaj zadzwońcie, dlatego że mnie potrzeba to... / Ну и сюда позвоните, потому что мне надо это… 
Kurtiniec: A oni zdążą wyjechać? Ile czasu zostało? / А они успеют уехать? Тут время-то осталось, сколько? 
Paweł Pliusin: Pieron go wie, proszę o tę informację, kurcze. To ich sprawa, ja im powinienem powiedzieć, gdzie on będzie: czy na Wnukowie, czy w Mińsku, kurcze, czy jeszcze gdzieś. / Ну, хрен его знает, просят вот эту информацию, блин. Это их уже дело, я им должен выдать, где он будет: или Внукoво, или Минск, блин, или еще куда. 

Stenogramy 10:15:30 Plisunin: :(...) ot, śledzę samolot, idzie po trasie, on – nie on, nie mogę powiedzieć, idzie do Moskwy 

Czy tak miała wyglądać rozmowa o tym, co się mogło stać z Tupolewem, lecącym razem z Delegacją, który wyleciał z "Okęcia" o godzinie 7:27 i zniknął z radarów "Korsaża"?
Czy faktycznie mógł on polecieć do Moskwy?  

To, że samolot ten mógł tam właśnie polecieć świadczyć mogą informacje zawarte w raporcie Zespołu Parlamentarnego, pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza, noszącym nazwę: "28 miesięcy po Smoleńsku", który opublikowany został 10 września 2012  Tam to, na str. 61 znajduje się taka informacja: 

Relacje uczestników wydarzeń sugerują równocześnie, że początkowo podjęto decyzję odesłania Tu-154M na zapasowe lotnisko niezależnie od aktualnych warunków atmosferycznych i dopiero później zmieniono decyzję, choć warunki te uległy znacznemu pogorszeniu. Piotr Marciniak, zastępca ambasadora RP w Moskwie, relacjonuje, że już półtorej godziny przed planowanym lądowaniem samolotu Tu-154M otrzymał informację, że samolot z Prezydentem na pokładzie zostanie skierowany do Moskwy lub do Mińska.

Zdaje się to potwierdzać na stronie 237 raport Millera, który przedstawia depeszę wysłaną po godzinie 7:27 (o 05:29 UTC) z Biura Odpraw Załóg Wojskowego Portu Lotniczego do Biura Odpraw Załóg Portu  Lotniczego "Okęcie"  następującej treści:  

YCA 0174  100529  
FF EPWAZPZX
100529 EPWAZPZM
(DEP-PLF 101-EPWA0527-ZZZZ)

Sądzę, że najistotniejszy jest ten ostatni wers depeszy, w którym to port początkowy definiowany jest jako Warszawa-Okęcie (EPWA) godzina startu 7:27 (05:27 UTC), natomiast nie ma tam oznaczonego konkretnego portu docelowego (ZZZZ). Czy tylko dlatego, że "Siewiernyj" nie ma kodu ICAO? Przecież siedem minut później okazuje się, że to samo Biuro Odpraw Załóg zawiadamia Main Air Traffic Management Center of Russia Russia o wylocie samolotu na trasie EPWA-XUBSMoim zdaniem wygląda to tak, jak gdyby rzeczywiście, podjęcie decyzji co do lotniska na którym wyląduje „prezydencki Tupolew” pozostawiono na później. Na "po starcie". Potwierdza to zresztą śp. Dariusz Szpineta (http://www.youtube.com/watch?  v=7b0_L8pvZ2c&feature=player_embedded#at=161) w swojej prezentacji, mówiąc że plan lotu już po zgłoszeniu został "zmodyfikowany".  

Pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa w związku z powyższym brzmi - kto podjął taką decyzję, że Tupolew odleci na lotnisko zapasowe, niezależnie od aktualnych warunków, oraz dlaczego taką decyzję podjęto? Oraz drugie – kto tę decyzję miałby zmieniać, skoro wszyscy decydenci znajdowali się na pokładzie(dach) samolotów, i po co, skoro warunki atmosferyczne miały w miarę upływ czasu ulegać jeszcze "znacznemu pogorszeniu"?

Czy samolot z Prezydentem, wylatujący o godzinie 7:27 czasu polskiego rzeczywiście mógł zostać „przekierowany” do Moskwy?      

(Str. 220 uzasadnienia umorzenia postępowania praskiego) :
W dniu 10 kwietnia 2010 roku Justyna Gładyś wraz z innymi osobami z Ambasady oczekiwała na lotnisku na przylot samolotu prezydenckiego. W gronie osób oczekujących zastanawiano się, czy z uwagi na warunki atmosferyczne  samolot poleci do Moskwy czy do Witebska.  (k. 108 - 113 tom IX, k. 377 - 383 tom IXA). 

(Str. 222 umorzenia praskiego) Emilia Małgorzata Jasiuk :
Jako miejsce ewentualnego lądowania rozważano Moskwę, Briańsk, Witebsk.  

Dariusz Górczyński (http://www.rp.pl/artykul/544614.html):
Byłem na 100 procent przekonany, że samolot nie będzie lądował w Smoleńsku. Mgła była bardzo gęsta, nic nie było widać ? mówi "Rz" Dariusz Górczyński, radca ambasady RP w Kijowie, który 10 kwietnia jako urzędnik MSZ obsługiwał na miejscu wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego. (...) "Była gęsta mgła, sytuacja się pogarszała z minuty na minutę. Od oficera ochrony rosyjskiej, który odpowiadał za bezpieczeństwo i kontaktował się ze służbami lotniskowymi, dowiedziałem się, że jest propozycja, by samolot leciał do Moskwy (...)

Górczyński opowiada, że dopiero później przyszła informacja, że TU-154M może zostać przekierowany do Mińska. Być może wiązało się to z dezinformacyjną koncepcją wymyśloną przez Pliusnina. Myślę tak, ponieważ w stenogramach, gdy Prezydencki samolot wlatywał już na teren Rosji (jest po godzinie 8:00 czasu polskiego) i "idzie na Moskwę" kierownik lotów nagle na prawo i lewo zaczyna rozgłaszać, że "oni czasami na Mińsk odchodzą" 

10:00:15 Pliusnin: Jednym razem on do Mińska odchodził na zapasowe, tak? Teraz by w Mińsku wylądował (niezrozumiale). / В тот раз он в Минск уходил на запасной, да? Сейчас бы в Минске сел (нрзб).( KBWLLP – AA: Stąd to (niezr.) i poszedł(?) / Ottuda… i Poszioł? AA: A, poprzednim razem on leciał na zapasowe do Mińska, tak, potem wcześniej. I teraz by wylądował w Mińsku, kurde. AA: Nie, według mnie zrezygnowali, coś takiego się stało.)   
10:00:42 Godzina 10 czasu moskiewskiego. / Московское время 10 часов 
10:02:53 Pliusnin: Dobrze, że go na radiolatarnię nie zacząłem naprowadzać, tylko od razu na drugi do lądowania / Хорошо, что я его на привод не стал выводить, а ко второму сразу на посадку. (KBWLLP inaczej - A Co z tym Polakiem? On (niezr.) (Kak nascziot etogo poljaka? On…) AA (niezr.) Pliusnin: Dobrze, że nie zacząłem prowadzić go na radiolatarnię/na prowadzącą, tylko od razu na drugi i do lądowania)

Po dwunastu stenogramowych minutach, Pliusnin dzieli się swoimi przemyśleniami na temat Mińska z jakąś niezidentyfikowaną osobą, podczas zdawania jej relacji z sytuacji, informując, że "Prezydencki Tu-154" jeszcze się z nim nie łączył, a jedynie...  
    
10:12:25 Pliusnin: Znaczy, łączył się ze mną samolot, który Moskwa wysłała, nasz rosyjski samolot, poprosił rzeczywistą pogodę, możliwe, że oni go od razu albo na Wnukowo, albo na Mińsk, jakieś trzy lata temu to myśmy jakoś do Mińska wysyłali. / Значит, на меня выходил борт, Москва который отправила, наш российский борт, попросили фактическую погоду, возможно, они его сразу или на Внуково, или на Минск, ранее, года три назад, как-то мы на Минск отправляли.
10:12:40 AA: Zrozumiałem następne lotnisko do lądowania (niezrozumiale)  / Я понял тогда аэродрома посадки (нрзб).

Anonimowemu Abonentowi kontaktującemu się tu z wieżą, widocznie bardzo podoba się pomysł Pliusina. Moim zdaniem, „kupuje go” mówiąc: „zrozumiałem, następne lotnisko do lądowania”.  

10:18:38 Plusnin. Jakby tak można do głównego centrum zadzwonić UWD (MSW lub CKRL), żeby dokładnie wiedzieć, dlatego, że go tu oczekują. Albo, kurde, tu mają czekać, albo do Moskwy muszą pędem jechać, to znaczy do Mińska. / Плюснин. Так как-то можно на главный центр позвонить УВД (Управления Внутренних Дел?), чтобы знать точно, потому что его встречают. Или, блин, здесь ждать, им, или в Москву ходом ехать, то есть в Минск.

Plusnin, jak widać, nieco z rozpędu, mówi "do Moskwy … to jest do Mińska". Najtrudniej widocznie jest przyswoić sobie informację, którą wykreowało się samemu. Być może to stąd ochroniarz Bahra ma mówić - 

Gerard Kwaśniewski 
(http://polska.newsweek.pl/smolensk--nieznana-relacja-oficera-bor,68588,1,1.html) 
Ostrzegano, że aby nie zawracać samolotu do Warszawy, należałoby przygotować lotnisko zapasowe. W grę wchodziły tylko dwa: Moskwa i Mińsk.

Również Jacek Sasin w książce Mgła (str. 41) ma opowiadać: 
W pewnym momencie podszedł do mnie mój współpracownik Adam Kwiatkowski, który rozmawiał wcześniej z Tadeuszem Stachelskim, pracownikiem protokołu dyplomatycznego z Ministerstwa Spraw  Zagranicznych, i mówi do mnie: „Słuchaj, rozmawiałem przed chwilą ze Stachelskim i on mi mówi, że może być jakiś problem z lądowaniem, bo ponoć na lotnisku jest mgła i nie wiadomo, czy samolot wyląduje, być może będzie musiał lecieć na jakieś inne lotnisko.” Najprawdopodobniej do Moskwy i z Moskwy trzeba będzie delegację przerzucać tutaj.   

Także w zapisach z kokpitu pilotów TU-145M paść ma o godzinie 08:26:07 taka oto wypowiedź autorstwa mjra Roberta Grzywny: „Mówi tylko, że jak za drugim razem nie usiądziemy, to mówi, że na Moskwę.” Wypowiedź o tyle zastanawiająca, że Tupolew miał mieć przecież za lotniska zapasowe (jak sam miał ponoć podawać kontroli lotów) Witebsk i Mińsk.    

"Biała Księga" Zespołu Parlamentarnego:  
J. U., funkcjonariusz BOR:
W dniu 10 kwietnia 2010 r. objąłem służbę zastępcy oficera operacyjnego BOR w centrum kierowania BOR. (...) Kolejną informacją dotyczącą tego lotu był telefon z Centrum Operacji Powietrznych, było to ok. godz. 8.30, może kilka minut później. Oficer, który pełnił tam służbę powiadomił nas o złych warunkach atmosferycznych nad Smoleńskiem i zapytał, czy jest nam coś wiadomo w tej sprawie. Spytał też, czy istnieje możliwość lądowania na lotnisku zapasowym. Dla nas to było zaskakujące, nie mieliśmy wcześniej sygnałów o złej pogodzie. Próbowaliśmy ustalić szczegóły dzwoniąc do dyżurnego BOR w porcie lotniczym z poleceniem zebrania informacji ws. lotniska, ws. ewentualnego lądowania samolotu prezydenckiego na innym lotnisku. Przekazał nam, że maszynę przejął nadzór rosyjski i nasza kontrola lotów nie ma z nią łączności.

A więc czyżby Centrum Operacji Powietrznych nie miało łączności z Tupolewem? I to samo Centrum Operacji Powietrznych miałoby dzwonić około 8:30 do Centrum Kierowania BOR aby zapytać na jakie lotnisko zapasowe mógł polecieć samolot?!  

To samo Centrum Operacji Powietrznych (ppłk. Jarosław Z), które ma monitorować lot samolotu z Naczelnym Dowódcą Sił Zbrojnych RP, kilka minut później (o godzinie 8:37kontaktować się ma z Henrykiem G. z Centrum Hydrometeorologii (http://www.wprost.pl/ar/215934/Oficerowie-monitorujacy-lot-Tu-154-Witebsk-jest-na-Bialorusi/): 


Ppłk. Jarosław Z: No co, Heniu?  
Mjr Henryk G: No, wychodzi na to, że powinien, jak już chce koniecznie, to w Moskwie.   
Z: Ale dlaczego? Ale on ma zapasowe na Witebsk i ten… Witebsk i Mińsk. 
G.: Witebsk powiedział mi poprzednik, że jest nieczynne. A Mińsk ma taką samą odległość, jak do Moskwy.  
Z: No fakt.  
G.: I granica...(...)  
Kolejna rozmowa z godz. 8:52 czasu polskiego 


G.: Jeszcze na południu jest bliżej Briańsk i tam jest… no pogoda powyżej warunków.
Z: Brańsk?
G.: Briańsk, Briańsk. Briańsk.
Z: BR
G.: Briańsk.
Z: No, słuchaj, zobaczymy…
G.: To jest dużo bliżej od Moskwy.(…) To by leciał jakieś 40 min.
Z: A no zobaczymy, bo ja póki co rozmawiałem z BOR-em. BOR na razie nie ma żadnej informacji. Ja tu poleciłem, żeby Okęcie…
G.: Wiesz, jak nie wiem, czy Smoleńsk nie będzie ich tam kierował.
Z: Całkiem możliwe. No słuchaj, no przecież to, to jest, to jest nasza głowa państwa. I oni też chyba chcą… chyba chcą, żeby tam był. 

G.: Dobra. To kogoś informujesz wyżej od nas?
Z.: Nie, na razie nie, bo co, co, słuchaj. Ja nie mam tutaj wpływu i zobaczymy. Załoga podejmie decyzję. Ja im nic nie mogę sugerować tutaj.
G.: A Galca? [gen. Zbigniew Galec, ówczesny dowódca Centrum Operacji Powietrznych - przyp. red "Wprost"].
Z: No, na razie no co, Galec? Jak jeszcze będzie jaka, jakaś, jakieś…
G.: Wiesz – jaka jest sytuacja. To wszystko…
Z: Nie, oczywiście, że tak. Jak już coś będzie, jakiś pomysł, to wtedy.
G.: No to weź sobie zapisz. Tam w sumie tak, jak ci mówiłem, w Moskwie jest ta… pogoda i ma się utrzymać, natomiast w Briański jest 2,5 widać przy zamgleniu 150 podstawa chmur niskich i prognoza jest, że to się w najbliższym czasie utrzyma do godziny 10. 

Godzina: 08.59 – 09.04 


Rozmowa dyżurnego operacyjnego Centrum Hydrometeorologii majora Henryka G. z Leszkiem K. z Centrum (jakiego Centrum? - Chyba Operacji Powietrznych - RM):
K.: I on jest teraz w powietrzu, tak?
G.: Powinien praktycznie lądować w tej chwili. Być może tam i Smoleńsk ich gdzieś kieruje. Ja powiedziałem operacyjnemu, że najbliżej jest Briańsk na południu i Moskwa.


Co z tych rozmów wynika? Moim zdaniem przede wszystkim to, że o godzinie 9:00 czasu warszawskiego nikt z wojskowych jeszcze zdaje się nie wiedzieć, gdzie jest i co się stało z Prezydentem? Potwierdza się w nich też, że decyzję co do lotniska docelowego podejmować miała załoga i że poważnie brano pod uwagę lądowanie w Moskwie.  
Osoby, które tu ze sobą rozmawiają nie mają ze statkiem Głowy Państwa kontaktu. Czy to możliwe, żeby od dobrej pół godziny Rosjanie przejęli samolot (Prezydenta), a tutaj padła dopiero nieśmiała sugestia, aby zawiadomić kogoś wyżej o tym, że nie wiadomo co się właściwie dzieje z PLF-101? 

Ale może wcale nie jest, aż tak tragicznie z bezpieczeństwem naszego państwa. Przecież "oficer operacyjny" mówi, że "nic im nie może sugerować."  Może więc ta łączność była?

Może. Tyle, że wówczas, gdyby rzeczywiście był kontakt pomiędzy "Tu Prezydenta" i Centrum Operacji Lotniczych, to znaczyłoby ni mniej ni więcej, że... gdy PLF-101 jeszcze leci (8:52) w Smoleńsku już doszło do "katastrofy" (8:41). Powtórzę jeszcze raz - gdy o godzinie 9:00 czasu polskiego oficerowie monitorujący lot Prezydenckiego Tupolewa rozmawiają ze sobą, nie wiedzą nic na temat żadnego incydentu w Smoleńsku. Nie piszę "jeszcze nie wiedzą" tylko po prostu "nie wiedzą". Jeśli by bowiem pod "Siewiernym" miało dojść do inscenizacji, to mogą nie wiedzieć. Być może mają łączność tylko z TU-154M, a nie z oczekującymi na "Północnym" na jej przylot. To moim zdaniem wyjaśniałoby na przykład, dlaczego do "katastrofy" w pierwszej oficjalnej wersji miało dojść o 8:56. I dlaczego w historii 10 kwietnia 2010 roku nie funkcjonuje interwał czasoprzestrzenny.

Dręczy mnie jeszcze jedno pytanie. O której godzinie Tupolew znalazłby się w Moskwie, gdyby leciał tam bezpośrednio z Warszawy, a jego start nastąpiłby o godzinie 7:27? Czy nie około 8:55 - 9:00 czasu polskiego właśnie ("powinien praktycznie lądować")?  
.....................................................................................................................................................
* Informacja z protokołów miejsca zdarzenia udostępniona przez Pana Stanisława Zagrodzkiego. Podziękowania.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza