niedziela, 28 marca 2021

Świadkowie naoczni. Niezwykłe relacje smoleńskich świadków (5)

  

Nikołaj Szewczenko - czas trwania ujęcia 0:43 (https://youtu.be/61gHsawa-0c) 

Ten naoczny świadek mówi, że gdy samolot przeleciał nad drogą "coś się od niego oderwało". Zaś we wcześniejszej relacji twierdził, że to coś to "część ogonowa". Samolot według Szewczenki w momencie gdy się oderwała, samolot wyrównał lot i "tu poszedł", po czym... "tam upadł".   

Tyle tylko, że z miejsca w którym się znajdował, Szewczenko nie mógł widzieć polany na której znaleziono szczątki Tupolewa, bo miejsce to jest przed nim zasłonięte drzewami. Kierowca autobusu potwierdza tym samym relację Berezinowa, mówiącego o 60-ciu metrach, czyli punkcie znajdującym się w połowie odległości pomiędzy drogą, a linią lasu. Tam gdzie na fotografii z dnia 11.04.2010 znajduje się... fragment statecznika ogonowego Tupolewa. Ten sam, który 12 kwietnia został przesunięty bliżej złomowiska. 

Szewczenko mówi, że płatowiec najpierw lekko przechylił się na lewe skrzydło, czyli w kierunku salonu Kia, a dopiero potem wyrównał. Zwracam też uwagę, iż cały czas twierdzi tylko, że coś się od samolotu oderwało, ale nie mówi, że rozpadł się na drobne kawałeczki, które oglądaliśmy na filmie Wiśniewskiego. Jednym słowem widzi tylko odrywającą się od samolotu część ogonową. To wydaje się być centralnym elementem jego powieści.  

Być może był on tylko świadkiem oderwania się, lub wypadnięcia z samolotu jakiegoś elementu (legendarna „wybroska” fragmentu samolotu?), a maszyna poleciała dalej, znikając świadkowi z oczu we mgle?

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na dwie rzeczy w tej relacji. Po pierwsze – brak w niej informacji o wybuchu, czy eksplozji, i po drugie, świadek nigdy nie wspomina, ani też -o dziwo - nikt go nie pyta jaki samolot widział. Jakie miał on charakterystyczne elementy, barwy, itp. 

Dlaczego nie miałby widzieć on, na przkład, rosyjskiego Iła, który tego dnia wykonywał ten manewr kilkukrotnie?

Jaki samolot widzieli świadkowie? Berezinow jednoznacznie mówi: około 8:35 pod XUBS upadł rosyjski, wojskowy samolot transportowy. Pozostali główni świadkowie mówią już wyłącznie o "samolocie", bo – o dziwo - jakoś żadnemu z nich nie postawiono pytania o to jaki samolot widzieli, czy nawet o to jakie miał on charakterystyczne elementy. Jakby to było zupełnie oczywiste, że musiał to być polski Tupolew. Tak jakby żaden inny samolot tego dnia nie miał w planie lądowania na Siewiernym. 

Jeśli prześledzi się pod tym kątem wszystkie relacje świadków, to okazuje się, że o tym, iż mógł być to polski samolot mówi – poza - moim zdaniem - zdecydowanie niewiarygodnym Wiśniewskim, tylko jeden. 13 letni uczeń - Artur Szkirmancew ("Relacje 200 świadków" KP): "Na początku samolotu nie było widać, tylko światło i hałas. 40 minut krążył nad miastem, starał się usiąść. Ale z jakiegoś powodu nie mógł. Kilka razy podleciał bliżej i było widać, że był czerwono-biały. Nie nasz."

Jeśli chodzi o to "40 minutowe krążenie nad miastem", o którym wspomina chłopiec, to już na pewno nie może to dotyczyć polskiego samolotu PLF-101, którego cały lot z Okęcia do Smoleńska trwa przecież 60 minut.

Ciekawe jest natomiast to, że podobnie jak to dziecko, bardzo wielu świadków (ich relacje zawarte są m.in w 26 rozdziale "Relacji 200" KP), którzy znajdowali się poza lotniskiem, a więc mieli inną, bardziej zdystansowaną (dosłownie i w przenośni) percepcję zdarzeń, wiąże z jednym i tym samym, latającym "w kółko" samolotem. Raport podkomisji parlamentarnej nazywa go "samolotem widmo". 

Wiktor Bater (z Raportu KP "200 Ś"): "Świadkowie z którymi ja tutaj rozmawiałem, potwierdzają, że samolot krążył nad … kilka razy. Mówiła jedna z kobiet o tym, że 3 razy samolot próbował podchodzić do lądowania i robił trzykrotny obrót nad lotniskiem.

Świadek Barbara Włodarczyk (z Raportu KP "200 Ś"): „Rozmawiałam też z pracownicami salonu samochodowego, który mieści się dosłownie kilkadziesiąt metrów od miejsca tragedii. Tam dziewczyny, które pracują w tym salonie widziały, jak samolot 2 godziny krąży i wszystkich to oczywiście bardzo interesowało, wszyscy wyglądali." 

Świadek Marcin Wojciechowski (z Raportu KP "200 Ś") : „Świadkowie mówią, że trzykrotnie okrążył lotnisko, a jego silniki ciężko jęczały. Dopiero za czwartym razem piloci zdecydowali się na lądowanie.” 

Świadek – Marek Pyza:"To co my słyszeliśmy później potwierdzali świadkowie, których spotkaliśmy tutaj. Mówią, że 4-krotnie samolot podchodził do lądowania.”  

Świadek 79 – NN (z fimu Jacka Kruczkowskiego) ochroniarz parkingu przylegającego do lotniska Siewiernyj - były mechanik pokładowy: "Tego ranka byłem na dyżurze. Mgła o 10:00 rano jak gdyby nawet znacznie wzrosła. Plus wokół powierzchni lotniska paliła się sucha trawa, a biały dym jeszcze bardziej pogarszał widoczność. Najpierw przyleciał jeden samolot który zrobił dwa kręgi nad lotniskiem zaczepił podwoziem wysokie drzewo, na skutek czego stracił trajektorię lotu.[…]” 

Jaki to mógł być samolot? Wyjaśnienie – moim zdaniem - znajduje się w relacji Świadka 113 (z Raportu KP "200 Ś") – Jakuba Opary : "Rosjanie mówili: przecież czwarty raz podchodził do lądowania, kto to czwarty raz podchodzi do lądowania? Piloci – wina pilotów! Byli tacy, którzy mówili, że 2 razy widzieli przelatujący samolot, że przygotowywał się do lądowania i podrywał – tak mówili Rosjanie – że oni widzieli na własne oczy godzinę temu, jak samolot podchodził do lądowania, odbijał, robił koło, wracał, znowu przelatywał, znowu odbijał. Takie informacje na początku były rozpuszczane. Trudno powiedzieć, czy to było zamierzone, czy stworzono taką wersję, żeby wprowadzić jak najwięcej chaosu, nie wiem. Trudno uwierzyć, z perspektywy czasu, że te osoby mówiły jakąś swoją prawdę. 

A jednak mówiły prawdę. Gdyż tym samolotem o którym wszyscy opowiadali był nie Tu-154M, a "samolot widmo", czyli Ił-76 pod dowództwem płk. Frołowa. To on przecież, conajmniej dwukrotnie, według relacji dziennikarzy Jaka-40, oraz osób oczekujących na przylot Delegacji " podchodził do lądowania, odbijał, robił koło, wracał, znowu przelatywał, znowu odbijał". A więc to on także musiał podchodzić pomiędzy 8:30, a 8:40.  Ten "czwarty raz". 

 


Świadek Jerzy Kubrak – dziennikarz, który przyleciał Jakiem-40 – czas ujęcia 0:44 (https://youtu.be/VOAfjqAWr54) :  

"Ten samolot zniżył się. Był tuż nad pasem. Chyba metr nad betonową płytą. Przechylił się lekko na lewą stronę, i w ostatnim momencie wzbił się w powietrze". 

Kolejny, przytoczony przez Zespół Antoniego Macierewicza, a powołany przeze mnie świadek zapisał 10 kwietnia 2010 roku, o godzinie 11:22 na smoleńskim forum internetowym: Świadek – Nick: BERIC "Mówią, że wojskowy, ale dokładnie nie wiadomo. Lądował i prawie nie zaczepił samochodu na drodze niedaleko pasa startowego." 

Tu 154M, mimo, że de facto miał literkę "M" nie mógł być przecież postrzegany jako samolot wojskowy. Ił-76 – jak najbardziej. Jest to bowiem definicji: rosyjski wojskowy transportowy samolot. 

Zdaję sobie sprawę, że wszystkie przytoczone przeze mnie relacje mogą powodować pewien dysonans poznawczy, sprzeciw i powątpiewanie. Nie zapominajmy jednak, podobnie jak uczestnicy spotkania z Jackiem Sasinem, że nie są to jakieś moje, autorskie dywagacje, czy teorie. Są to relacje bezpośrednich świadków.

Pozwolę sobie, przytoczyć na koniec jeszcze dwie relacje, które – moim zdaniem - powinny rozjaśnić nieco cały obraz. 

Najwyższym rangą politykiem rosyjskim oczekującym na lotnisku na Delegację, był pełnomocny przedstawiciel prezydenta Rosji – Gieorgij Połtawczenko. Ten dla odmiany w ogóle nie słyszał szumu silników, natomiast – jak sam mówi – "uderzenie i inne dźwięki" w ramach całego „zdarzenia lotniczego - jak nazywa to, co się wydarzyło w Smoleńsku, przepytujący go Władimir Putin. 

A co to w ogóle jest zdarzenie lotnicze, według terminologii lotniczej? "Zdarzenia lotnicze" to wydarzenie, które naraża/mogłoby narazić na niebezpieczeństwo samolot, znajdujące się w nim osoby lub jakiekolwiek inne osoby.

 

Gieorgij Połtawczenko zdaje relację Putinowi – czas ujęcia 0:18 (https://youtu.be/KCy1MgfO88k

Powtórzę za świadkiem, gdyż jego stwierdzenie jest bardzo charakterystyczne. Miał on słyszeć „uderzenie, a potem dziwne dźwięki niecharakterystyczne dla katastrofy”. 

I już ostatni z powołanych przeze mnie świadków. Z warsztatu samochodowego, obok salonu Kia całe zdarzenie obserwował – Oleg Starostienkow. On również widział je w całości. Tyle, że relacja tego byłego wojskowego, pozwala nam zupełnie inaczej spojrzeć na to, czym ono być mogło:

 

Oleg Starostienkow – czas ujęcia 0:35 (https://youtu.be/VOAfjqAWr54

Podobnie jak Berezinow, Szewczenko, tak i Siergiej widział całe „zdarzenie lotnicze” od początku do końca. Nagabywany przez dziennikarki wyznaje w końcu, że on „nie katastrofę widział, ale coś innego”. Na ponawiane pytanie co konkretnie widział, jeśli nie katastrofę, odpowiada im nie wprost: „służyłem w wojsku”. Co nam w ten sposób sugeruje? Moim zdaniem to, że nie wpadek on widział, a wojskową operację. Czy było to owo "zdarzenie lotnicze" o którym mówił Putin przepytujący Połtawczenkę? Najprawdopodobniej tak.

To natomiast, że Starostienkow nie powiedział bezpośrednio, co faktycznie zobaczył, a tylko zaprzeczył, że widział scenariusz podany w oficjalnej narracji – jakoś wcale mnie nie dziwi.

 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza