niedziela, 20 października 2019

Wróg chce wywołać w nas poczucie permanentnego lęku

W piątek wpadł do mnie po południu Janek, emeryt. Nie wiedziałem go już od kilku miesięcy. Wyraźnie było po nim widać, że jest czymś bardzo zaniepokojony. - Jak myślisz czy wybory mogły zostać sfałszowane? - zagadnął, niemal zaraz po powitaniu. Popatrzyłem w jego oczy i zobaczyłem w ich kącikach niepokój. - A jak myślisz - odpowiedziałem mu pytaniem na pytanie - skoro wynik generalnie pokrywa się z badaniami różnych sondażowni, z lewej i z prawej , ze środka i jeszcze z zewnątrz, to w jakim stopniu mogą być sfałszowane? Do czego Janku zmierzasz? 
- Obawiam się - westchnął ciężko, a ja w tym momencie poczułem,  że te słowa  autentycznie płyną mu z serca - że teraz PiS, mając taką władzę może nas wziąć za pysk.
- Co to znaczy „taką władzę” - uśmiechnąłem się. - Mają w Sejmie dokładnie tylu posłów ilu mieli w poprzedniej kadencji, a w Senacie nawet mniej. Realnie można więc powiedzieć, że mają znacznie mniej władzy. Co ty Janku oglądasz za programy w telewizji? Skoro przez cztery, lata będąc teoretycznie silniejsi niż teraz, nie zrobili nic złego, a wręcz - powiedziałbym - starali się zrobić tyle dobrego ile mogli, to dlaczego akurat teraz mieliby chcieć „wziąć nas za pysk”?

Pewnie bym o tym zdarzeniu zapomniał i złożył je na karb powyborczego pobudzenia Janka, gdyby nie to, że następnego dnia odwiedziłem kilka saloników prasowych. Co rzuciło mi się w oczy? W każdym z tych miejsc, od wejścia nieodmiennie przykuwała moją uwagę okładka „Nesweeka”. Czarna plama obwoluty, a z jej mroku wynurza się, nieco diabolicznie, twarz Jarosława Kaczyńskiego. Pod nią czerwony napis „Pójdzie na całość?” 

Można wzruszyć ramionami, albo skrzywić się na to z niesmakiem. Ale, moim zdaniem, była by to niewłaściwa reakcja. Bo ta okładka to nie jest subiektywny osąd jakiegoś redaktora, czy nawet wyraz frustracji całej redakcji tygodnika. Ja widzę w tym z premedytacją realizowany program. Jest nim wywoływanie społecznego lęku. To zresztą tylko jedno z takich działań. Wystarczy - tylko przykładowo - pooglądać TVN, poczytać Onetu, posłuchać kilku polityków opozycji. Ten motyw nastawiony na wywoływanie lęku przewija się tam - moim zdaniem - nieustannie.

Czym jest lęk? Jest najbardziej destrukcyjnym i niepożądanym uczuciem. Z człowiekiem zalęknionym nie sposób jest rozmawiać. Chce on albo uciekać, albo czuje się zaszczuty i na każdy (nawet przyjazny) ruch reaguje agresją. Lęk jest też zarzewiem nienawiści. Poza tym osoba opętana lękiem infekuje nim innych. I w ten sposób szerzy się niezwykła choroba. Mamy w tym kraju ludzi z którymi nie da się racjonalnie porozmawiać. Mają wszczepiony mechanizm lękowy, który każdy uśmiech, każdy dobry gest każe im traktować  jak wrogi akt. Szczerzą zęby i toczą pianę, wciśnięci w kąt swego ubrania. To smutne.

 Oglądając - trzydzieści pięć lat temu - przez tydzień, codzienne relacje dziennika telewizyjnego - zastanawiałem się dlaczego zniknięcie jednego księdza jest tak bardzo nagłaśniane, skoro seryjny zabójca, po cichu zabił już tylu innych kapłanów. 
Teraz wiem. To było to samo - tyle że bardziej prymitywne - działanie, nastawione na wywołanie społecznego lęku. Głównie było adresowane do - mających znacznie większy niż dzisiaj społeczny autorytet - kapłanów. Manipulatorzy wiedzieli, że ludzie kiedy są napełnieni irracjonalnym uczuciem lęku przestają myśleć, zauważać najprostsze fakty, dostrzegać świat w rzeczywistych kolorach. Na wszystko patrzą przez ciemne okulary lęku. Widzą wszystko w barwach ostatniej  okładki „Nesweeka”. Szara twarz wynurzająca się z mroku i czerwony, pulsujący napis: „Pójdzie na całość?”. 

Socjotechnika przez 35 lat nie zmieniła się tak bardzo. Przesunięte zostały tylko akcenty i wygładzono niektóre kanty.

Piszę o tym, bo moim zdaniem to właśnie lęk jest największym zagrożeniem dla każdego społeczeństwa. Nie tylko dzisiaj. W każdym czasie.

Mówił już o tym, w swoich kazaniach ksiądz Jerzy Popiełuszko:

„ Zasadniczą sprawą przy wyzwoleniu człowieka i narodu jest przezwyciężenie lęku. Lęk rodzi się przecież z zagrożenia. Lękamy się, że grozi nam cierpienie, utrata jakiegoś  dobra, utrata wolności, zdrowia czy stanowiska. I wtedy działamy wbrew sumieniu, które jest przecież miernikiem prawdy. (...) Jeżeli prawda będzie dla nas taką wartością, dla której warto cierpieć, warto ponosić ryzyko, to wtedy przezwyciężymy lęk, który jest bezpośrednią przyczyną naszego zniewolenia. Chrystus wielokrotnie przypominał swoim uczniom: „Nie bójcie się. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a nic więcej uczynić nie mogą…” (por. Łk 12,4).

I czy już na początku swojego pontyfikatu Jan Paweł II także nie powiedział do nas „ Nie lękajcie się, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi”?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz