piątek, 18 sierpnia 2017

Rozwiązanie zagadki smoleńskich telefonów

Od dłuższego czasu nie dawało mi spokoju pytanie - jak to możliwe, że z pokładu lecącego Tupolewa przeprowadzono, około godziny 8:20 przynajmniej cztery rozmowy telefoniczne, a system zarejestrował tylko jedną? Tę (wg raportu Millera) z godziny 8:21:40. Mam tu na myśli połączenia Prezydenta z Bratem, Córką, lekarzem Matki, oraz krótką, przerwaną rozmowę państwa Tomaszewskich.

Wertując e-biblio bloggera Propatriana natknąłem się na taki oto dziwny zapis z 12 maja 2010 roku:

Seremet (Andrzej Seremet - b. Prokurator Generalny - RM) ujawnił "Rzeczpospolitej", że badanych jest ok. 100 komórek. Większość z nich było aktywnych w końcowej fazie lotu. Prowadzono z nich rozmowy i wysyłano esemesy. (PAP, im)”



Większość ze stu? To ponad pięćdziesiąt czynnych telefonów, z których podczas „końcowej fazy lotu” miano prowadzić rozmowy! Czy to normalna praktyka w trakcie lotów o statusie HEAD? Wątpię. Nawet jeśli wszystkich telefonów było „tylko” 78, w tym zalogowanych do rosyjskiej sieci 23.
 

Prezydent Kaczyński dzwonił więc z telefonu prywatnego, czy satelitarnego? Jeśli była możliwość rozmowy z prywatnego (a Seremet twierdzi przecież, że tak), to nie sądzę, żeby w sprawach osobistych korzystał z łączności satelitarnej. I to trzykrotnie.

No, a co – ktoś słusznie zapyta - z tym połączeniem z telefonu satelitarnego?

Otóż blogger Civilebellum wyszperał w sieci, że według Prokuratury Wojskowej (do której ustaleń mam mimo wszystko większe zaufanie niż do pomakowskiej komisji Millera) godzina połączenia z telefonu satelitarnego to wcale nie 8:21:40, a 8:23! Ja natomiast, w artykule „Prześwietlamy stenogramy (2)”, wspominałem przecież, że o godzinie 8:22 major Henryk Grzejdak (CH SZ RP) zaalarmował (o tym iż na XUBS nastąpiło załamanie pogody) wszystkie instytucje mające bezpośredni kontakt z Tutką, wraz z zaleceniem pilnego przekazania PLF101 "sugestii lądowania w Moskwie". 
Okazuje się, że ta informacja wraz z sugestią najprawdopodobniej została jednak przekazana.
Ten czas podany przez NPW wyjaśniałby też, dlaczego według Millera i jego drużyny, to połączenie z telefonu satelitarnego podane jest (jako jedyne) co do sekundy. Otóż dlatego, żeby nikt przypadkiem nie skojarzył go z godziną 8:22 i możliwością przekierowania przez Warszawę Tupolewa, na lotnisko zapasowe.

Bo moim zdaniem, samolot odleciał na zapasowe. Kto bowiem uwierzyłby w to, że „nieustaloną osobą”, która 10 kwietnia 2016 roku o godzinie 8:46 (niecałe pięć minut po katastrofie!) uruchomiła „telefon Nokia 6310i zarejestrowany na Kancelarię Prezydenta, a użytkowany przez Lecha Kaczyńskiego” mógł być jakiś świadek tragedii?
Dokładnie tak - dobrze Państwo słyszycie - o godzinie 8:46 czasu polskiego, ktoś sprawdzał na tym telefonie pocztę głosową! A godzina 10:46, podana przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie (której to prokuraturze, wojskówka przekazała część materiałów do odrębnego postępowania), jest czasem rosyjskim, czyli jak już wspomniałem - ósmą czterdzieści sześć czasu polskiego. Świadczy o tym, ten oto fragment wypowiedzi rzecznika Prokuratury Okręgowej w Warszawie: „karta SIM współpracująca z telefonem (…) logowała się w sieci telefonii komórkowej Federacji Rosyjskiej”! *
Zapytam więc – któż to, już pięć minut po upadku rozgrzanych szczątków maszyny wbiegłby na wrakowisko i kierowany niezawodnym instynktem tropiciela komórek, znalazł telefon Prezydenta, oraz sobie tylko wiadomym sposobem przełamał jego kod PIN? A wszystko to zrobiłby z wyłącznym zamiarem przesłuchania poczty głosowej, w niespełna pięć minut po zderzeniu się PLF101 z ziemią?! Dla mnie brzmi to zupełnie fantastycznie.
Ale może jednak ktoś ten telefon rzeczywiście znalazł zaraz po katastrofie i przesłuchał pocztę bo aparat był niezabezpieczony? Jeśli tak - to proszę mi odpowiedzieć - dlaczego "7 maja >>Gazeta Polska Codziennie<< powołując się na dokumenty Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (informuje, że) 10 kwietnia prezydent Kaczyński lecąc do Katynia miał przy sobie dwa telefony**, a ten z którego odsłuchiwano pocztę głosową został spalony" (sic!).  
Nie wiem jak mógł on zostać spalony w katastrofie z 8:41 skoro ktoś odsłuchiwał na nim pocztę o 8:46. Czy ten telefon to był jakiś gadżet z "Powrotu do przeszłości"? 

W każdym razie czy nie jest to ciekawe, że Prokuratura Okręgowa mówi o połączeniach z godziny 10:46 dnia 10 kwietnia, oraz 12:40 i 16:20 z dnia następnego, a Prokuratura Wojskowa o 12:46 i 16:24 z dnia 10.04 i  12:18 z dnia 11.04. Te godziny nijak nie pokrywają się ze sobą. Czy nie dlatego przypadkiem, że Okręgowa (badająca wycinek sprawy przekazany jej przez Prokuraturę Wojskową) mówi o jednym telefonie, a Wojskowa o drugim?

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/rozwiazanie-zagadki-telefonow-smolenskich

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.
W każdym razie czy nie jest to ciekawe, że Prokuratura Okręgowa mówi o połączeniach z godziny 10:46 dnia 10 kwietnia, oraz 12:40 i 16:20 z dnia następnego, a Prokuratura Wojskowa o 12:46 i 16:24 z dnia 10.04 i  12:18 z dnia 11.04. Te godziny nijak nie pokrywają się ze sobą. Czy nie dlatego przypadkiem, że Okręgowa (badająca wycinek sprawy przekazany jej przez Prokuraturę Wojskową) mówi o jednym telefonie, a Wojskowa o drugim?

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/rozwiazanie-zagadki-telefonow-smolenskich

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.
W każdym razie czy nie jest to ciekawe, że Prokuratura Okręgowa mówi o połączeniach z godziny 10:46 dnia 10 kwietnia, oraz 12:40 i 16:20 z dnia następnego, a Prokuratura Wojskowa o 12:46 i 16:24 z dnia 10.04 i  12:18 z dnia 11.04. Te godziny nijak nie pokrywają się ze sobą. Czy nie dlatego przypadkiem, że Okręgowa (badająca wycinek sprawy przekazany jej przez Prokuraturę Wojskową) mówi o jednym telefonie, a Wojskowa o drugim? 
W każdym razie czy nie jest to ciekawe, że Prokuratura Okręgowa mówi o połączeniach z godziny 10:46 dnia 10 kwietnia, oraz 12:40 i 16:20 z dnia następnego, a Prokuratura Wojskowa o 12:46 i 16:24 z dnia 10.04 i  12:18 z dnia 11.04. Te godziny nijak nie pokrywają się ze sobą. Czy nie dlatego przypadkiem, że Okręgowa (badająca wycinek sprawy przekazany jej przez Prokuraturę Wojskową) mówi o jednym telefonie, a Wojskowa o drugim?

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/rozwiazanie-zagadki-telefonow-smolenskich

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.
W każdym razie czy nie jest to ciekawe, że Prokuratura Okręgowa mówi o połączeniach z godziny 10:46 dnia 10 kwietnia, oraz 12:40 i 16:20 z dnia następnego, a Prokuratura Wojskowa o 12:46 i 16:24 z dnia 10.04 i  12:18 z dnia 11.04. Te godziny nijak nie pokrywają się ze sobą. Czy nie dlatego przypadkiem, że Okręgowa (badająca wycinek sprawy przekazany jej przez Prokuraturę Wojskową) mówi o jednym telefonie, a Wojskowa o drugim?

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/rozwiazanie-zagadki-telefonow-smolenskich

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.
W każdym razie czy nie jest to ciekawe, że Prokuratura Okręgowa mówi o połączeniach z godziny 10:46 dnia 10 kwietnia, oraz 12:40 i 16:20 z dnia następnego, a Prokuratura Wojskowa o 12:46 i 16:24 z dnia 10.04 i  12:18 z dnia 11.04. Te godziny nijak nie pokrywają się ze sobą. Czy nie dlatego przypadkiem, że Okręgowa (badająca wycinek sprawy przekazany jej przez Prokuraturę Wojskową) mówi o jednym telefonie, a Wojskowa o drugim?

Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/rozwiazanie-zagadki-telefonow-smolenskich

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.

Więc jeśli ktoś zada mi pytanie - kto przesłuchiwał telefon pięć minut po tragedii odpowiem - "nieustaloną osobą” (według tej i innych przesłanek o których wspominam na przykład Tu, Tu czy Tu), która odsłuchała pocztę głosową z telefonu Prezydenta, był... sam Prezydent Lech Kaczyński, który na pokładzie Tu-154M o godzinie 8:46 czasu polskiego, odchodził znad Smoleńska na lotnisko zapasowe. 


* I choć Prokuratura ustami prok. Rzepy oświadczy, że nie o 10:46 czasu rosyjskiego, a o 12:46 czasu polskiego tu chodzi, to w kontekście podanych przez "NDZ" informacji (ten "rosyjski operator") nie brzmi to zbyt przekonująco - http://www.bibula.com/?p=56563
** Supertajny telefon Prezydenta do prowadzenia zaszyfrowany rozmów - http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/159007,supertajny-telefon-prezydenta-w-rekach-abw.ht
Od dłuższego czasu nie dawało mi spokoju pytanie - jak to możliwe, że z pokładu lecącego Tupolewa przeprowadzono, około godziny 8:20 przynajmniej cztery rozmowy telefoniczne, a system zarejestrował tylko jedną? Tę (wg raportu Millera) z godziny 8:21:40. Mam tu na myśli połączenia Prezydenta z Bratem, Córką, lekarzem Matki, oraz krótką, przerwaną rozmowę (link is external) państwa Tomaszewskich.

Wertując e-biblio bloggera Propatriana natknąłem się na taki oto dziwny zapis z (link is external)12 maja 2010 roku (link is external):

Seremet (Andrzej Seremet - b. Prokurator Generalny - RM) ujawnił "Rzeczpospolitej", że badanych jest ok. 100 komórek. Większość z nich było aktywnych w końcowej fazie lotu. Prowadzono z nich rozmowy i wysyłano esemesy. (PAP, im)”
Większość ze stu? To ponad pięćdziesiąt czynnych telefonów, z których podczas „końcowej fazy lotu” miano prowadzić rozmowy! Czy to normalna praktyka w trakcie lotów o statusie HEAD? Wątpię. Nawet jeśli wszystkich telefonów było „tylko” 78 (link is external), w tym zalogowanych do rosyjskiej sieci 23. (link is external)

Prezydent Kaczyński dzwonił więc z telefonu prywatnego, czy satelitarnego? Jeśli była możliwość rozmowy z prywatnego (a Seremet twierdzi przecież, że tak), to nie sądzę, żeby w sprawach osobistych korzystał z łączności satelitarnej. I to trzykrotnie.

No, a co – ktoś słusznie zapyta - z tym połączeniem z telefonu satelitarnego?

Otóż blogger Civilebellum wyszperał w sieci, że według Prokuratury Wojskowej (link is external) (do której ustaleń mam mimo wszystko większe zaufanie niż do pomakowskiej komisji Millera) godzina połączenia z telefonu satelitarnego to wcale nie 8:21:40, a 8:23! Ja natomiast, w artykule „Prześwietlamy stenogramy (2)”, wspominałem przecież, że o godzinie 8:22 major Henryk Grzejdak (CH SZ RP) zaalarmował (o tym iż na XUBS nastąpiło załamanie pogody) wszystkie instytucje mające bezpośredni kontakt z Tutką, wraz z zaleceniem pilnego przekazania PLF101 "sugestii lądowania w Moskwie". 
Okazuje się, że ta informacja wraz z sugestią najprawdopodobniej została jednak przekazana.
Ten czas podany przez NPW wyjaśniałby też, dlaczego według Millera i jego drużyny, to połączenie z telefonu satelitarnego podane jest (jako jedyne) co do sekundy. Otóż dlatego, żeby nikt przypadkiem nie skojarzył go z godziną 8:22 i możliwością przekierowania przez Warszawę Tupolewa, na lotnisko zapasowe.

Bo moim zdaniem, samolot odleciał na zapasowe. Kto bowiem uwierzyłby w to, że „nieustaloną osobą”, która 10 kwietnia 2016 roku o godzinie (link is external)8:46 (link is external) (niecałe pięć minut po katastrofie!) uruchomiła „telefon Nokia 6310i zarejestrowany na Kancelarię Prezydenta, a użytkowany przez Lecha Kaczyńskiego” mógł być jakiś świadek tragedii?
Dokładnie tak - dobrze Państwo słyszycie - o godzinie 8:46 czasu polskiego, ktoś sprawdzał na tym telefonie pocztę głosową! A godzina 10:46, podana przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie (której to prokuraturze, wojskówka przekazała część materiałów do odrębnego postępowania), jest czasem rosyjskim, czyli jak już wspomniałem - ósmą czterdzieści sześć czasu polskiego. Świadczy o tym, ten oto fragment wypowiedzi rzecznika (link is external) Prokuratury Okręgowej w Warszawie: „karta SIM współpracująca z telefonem (…) logowała się w sieci telefonii komórkowej Federacji Rosyjskiej”! *
Zapytam więc – któż to, już pięć minut po upadku rozgrzanych szczątków maszyny wbiegłby na wrakowisko i kierowany niezawodnym instynktem tropiciela komórek, znalazł telefon Prezydenta, oraz sobie tylko wiadomym sposobem przełamał jego kod PIN? A wszystko to zrobiłby z wyłącznym zamiarem przesłuchania poczty głosowej, w niespełna pięć minut po zderzeniu się PLF101 z ziemią?! Dla mnie brzmi to zupełnie fantastycznie.
Ale może jednak ktoś ten telefon rzeczywiście znalazł zaraz po katastrofie i przesłuchał pocztę bo aparat był niezabezpieczony? Jeśli tak - to proszę mi odpowiedzieć - dlaczego "7 maja >>Gazeta Polska Codziennie<< (link is external) powołując się na dokumenty Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (informuje, że) 10 kwietnia prezydent Kaczyński lecąc do Katynia miał przy sobie dwa telefony**, a ten z którego odsłuchiwano pocztę głosową został spalony" (sic!).  
Nie wiem jak mógł on zostać spalony w katastrofie z 8:41 skoro ktoś odsłuchiwał na nim pocztę o 8:46. Czy ten telefon to był jakiś gadżet z "Powrotu do przeszłości"?
Więc jeśli ktoś zada mi pytanie - kto przesłuchiwał telefon pięć minut po tragedii odpowiem - "nieustaloną osobą” (według tej i innych przesłanek o których wspominam na przykład Tu (link is external), Tu (link is external) czy Tu), która odsłuchała pocztę głosową z telefonu Prezydenta, był... sam Prezydent Lech Kaczyński, który na pokładzie Tu-154M o godzinie 8:46 czasu polskiego, odchodził znad Smoleńska na lotnisko zapasowe. 


* I choć Prokuratura ustami prok. Rzepy oświadczy, że nie o 10:46 czasu rosyjskiego, a o 12:46 czasu polskiego tu chodzi, to w kontekście podanych przez "NDZ" informacji (ten "rosyjski operator") nie brzmi to zbyt przekonująco - http://www.bibula.com/?p=56563 (link is external)
** Supertajny telefon Prezydenta do prowadzenia zaszyfrowany rozmów - http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/159007,supertajny-telefo... (link is external)


Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/rozwiazanie-zagadki-telefonow-smolenskich

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.
Od dłuższego czasu nie dawało mi spokoju pytanie - jak to możliwe, że z pokładu lecącego Tupolewa przeprowadzono, około godziny 8:20 przynajmniej cztery rozmowy telefoniczne, a system zarejestrował tylko jedną? Tę (wg raportu Millera) z godziny 8:21:40. Mam tu na myśli połączenia Prezydenta z Bratem, Córką, lekarzem Matki, oraz krótką, przerwaną rozmowę (link is external) państwa Tomaszewskich.

Wertując e-biblio bloggera Propatriana natknąłem się na taki oto dziwny zapis z (link is external)12 maja 2010 roku (link is external):

Seremet (Andrzej Seremet - b. Prokurator Generalny - RM) ujawnił "Rzeczpospolitej", że badanych jest ok. 100 komórek. Większość z nich było aktywnych w końcowej fazie lotu. Prowadzono z nich rozmowy i wysyłano esemesy. (PAP, im)”
Większość ze stu? To ponad pięćdziesiąt czynnych telefonów, z których podczas „końcowej fazy lotu” miano prowadzić rozmowy! Czy to normalna praktyka w trakcie lotów o statusie HEAD? Wątpię. Nawet jeśli wszystkich telefonów było „tylko” 78 (link is external), w tym zalogowanych do rosyjskiej sieci 23. (link is external)

Prezydent Kaczyński dzwonił więc z telefonu prywatnego, czy satelitarnego? Jeśli była możliwość rozmowy z prywatnego (a Seremet twierdzi przecież, że tak), to nie sądzę, żeby w sprawach osobistych korzystał z łączności satelitarnej. I to trzykrotnie.

No, a co – ktoś słusznie zapyta - z tym połączeniem z telefonu satelitarnego?

Otóż blogger Civilebellum wyszperał w sieci, że według Prokuratury Wojskowej (link is external) (do której ustaleń mam mimo wszystko większe zaufanie niż do pomakowskiej komisji Millera) godzina połączenia z telefonu satelitarnego to wcale nie 8:21:40, a 8:23! Ja natomiast, w artykule „Prześwietlamy stenogramy (2)”, wspominałem przecież, że o godzinie 8:22 major Henryk Grzejdak (CH SZ RP) zaalarmował (o tym iż na XUBS nastąpiło załamanie pogody) wszystkie instytucje mające bezpośredni kontakt z Tutką, wraz z zaleceniem pilnego przekazania PLF101 "sugestii lądowania w Moskwie". 
Okazuje się, że ta informacja wraz z sugestią najprawdopodobniej została jednak przekazana.
Ten czas podany przez NPW wyjaśniałby też, dlaczego według Millera i jego drużyny, to połączenie z telefonu satelitarnego podane jest (jako jedyne) co do sekundy. Otóż dlatego, żeby nikt przypadkiem nie skojarzył go z godziną 8:22 i możliwością przekierowania przez Warszawę Tupolewa, na lotnisko zapasowe.

Bo moim zdaniem, samolot odleciał na zapasowe. Kto bowiem uwierzyłby w to, że „nieustaloną osobą”, która 10 kwietnia 2016 roku o godzinie (link is external)8:46 (link is external) (niecałe pięć minut po katastrofie!) uruchomiła „telefon Nokia 6310i zarejestrowany na Kancelarię Prezydenta, a użytkowany przez Lecha Kaczyńskiego” mógł być jakiś świadek tragedii?
Dokładnie tak - dobrze Państwo słyszycie - o godzinie 8:46 czasu polskiego, ktoś sprawdzał na tym telefonie pocztę głosową! A godzina 10:46, podana przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie (której to prokuraturze, wojskówka przekazała część materiałów do odrębnego postępowania), jest czasem rosyjskim, czyli jak już wspomniałem - ósmą czterdzieści sześć czasu polskiego. Świadczy o tym, ten oto fragment wypowiedzi rzecznika (link is external) Prokuratury Okręgowej w Warszawie: „karta SIM współpracująca z telefonem (…) logowała się w sieci telefonii komórkowej Federacji Rosyjskiej”! *
Zapytam więc – któż to, już pięć minut po upadku rozgrzanych szczątków maszyny wbiegłby na wrakowisko i kierowany niezawodnym instynktem tropiciela komórek, znalazł telefon Prezydenta, oraz sobie tylko wiadomym sposobem przełamał jego kod PIN? A wszystko to zrobiłby z wyłącznym zamiarem przesłuchania poczty głosowej, w niespełna pięć minut po zderzeniu się PLF101 z ziemią?! Dla mnie brzmi to zupełnie fantastycznie.
Ale może jednak ktoś ten telefon rzeczywiście znalazł zaraz po katastrofie i przesłuchał pocztę bo aparat był niezabezpieczony? Jeśli tak - to proszę mi odpowiedzieć - dlaczego "7 maja >>Gazeta Polska Codziennie<< (link is external) powołując się na dokumenty Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (informuje, że) 10 kwietnia prezydent Kaczyński lecąc do Katynia miał przy sobie dwa telefony**, a ten z którego odsłuchiwano pocztę głosową został spalony" (sic!).  
Nie wiem jak mógł on zostać spalony w katastrofie z 8:41 skoro ktoś odsłuchiwał na nim pocztę o 8:46. Czy ten telefon to był jakiś gadżet z "Powrotu do przeszłości"?
Więc jeśli ktoś zada mi pytanie - kto przesłuchiwał telefon pięć minut po tragedii odpowiem - "nieustaloną osobą” (według tej i innych przesłanek o których wspominam na przykład Tu (link is external), Tu (link is external) czy Tu), która odsłuchała pocztę głosową z telefonu Prezydenta, był... sam Prezydent Lech Kaczyński, który na pokładzie Tu-154M o godzinie 8:46 czasu polskiego, odchodził znad Smoleńska na lotnisko zapasowe. 


* I choć Prokuratura ustami prok. Rzepy oświadczy, że nie o 10:46 czasu rosyjskiego, a o 12:46 czasu polskiego tu chodzi, to w kontekście podanych przez "NDZ" informacji (ten "rosyjski operator") nie brzmi to zbyt przekonująco - http://www.bibula.com/?p=56563 (link is external)
** Supertajny telefon Prezydenta do prowadzenia zaszyfrowany rozmów - http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/159007,supertajny-telefo... (link is external)


Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/rozwiazanie-zagadki-telefonow-smolenskich

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.
Od dłuższego czasu nie dawało mi spokoju pytanie - jak to możliwe, że z pokładu lecącego Tupolewa przeprowadzono, około godziny 8:20 przynajmniej cztery rozmowy telefoniczne, a system zarejestrował tylko jedną? Tę (wg raportu Millera) z godziny 8:21:40. Mam tu na myśli połączenia Prezydenta z Bratem, Córką, lekarzem Matki, oraz krótką, przerwaną rozmowę (link is external) państwa Tomaszewskich.

Wertując e-biblio bloggera Propatriana natknąłem się na taki oto dziwny zapis z (link is external)12 maja 2010 roku (link is external):

Seremet (Andrzej Seremet - b. Prokurator Generalny - RM) ujawnił "Rzeczpospolitej", że badanych jest ok. 100 komórek. Większość z nich było aktywnych w końcowej fazie lotu. Prowadzono z nich rozmowy i wysyłano esemesy. (PAP, im)”
Większość ze stu? To ponad pięćdziesiąt czynnych telefonów, z których podczas „końcowej fazy lotu” miano prowadzić rozmowy! Czy to normalna praktyka w trakcie lotów o statusie HEAD? Wątpię. Nawet jeśli wszystkich telefonów było „tylko” 78 (link is external), w tym zalogowanych do rosyjskiej sieci 23. (link is external)

Prezydent Kaczyński dzwonił więc z telefonu prywatnego, czy satelitarnego? Jeśli była możliwość rozmowy z prywatnego (a Seremet twierdzi przecież, że tak), to nie sądzę, żeby w sprawach osobistych korzystał z łączności satelitarnej. I to trzykrotnie.

No, a co – ktoś słusznie zapyta - z tym połączeniem z telefonu satelitarnego?

Otóż blogger Civilebellum wyszperał w sieci, że według Prokuratury Wojskowej (link is external) (do której ustaleń mam mimo wszystko większe zaufanie niż do pomakowskiej komisji Millera) godzina połączenia z telefonu satelitarnego to wcale nie 8:21:40, a 8:23! Ja natomiast, w artykule „Prześwietlamy stenogramy (2)”, wspominałem przecież, że o godzinie 8:22 major Henryk Grzejdak (CH SZ RP) zaalarmował (o tym iż na XUBS nastąpiło załamanie pogody) wszystkie instytucje mające bezpośredni kontakt z Tutką, wraz z zaleceniem pilnego przekazania PLF101 "sugestii lądowania w Moskwie". 
Okazuje się, że ta informacja wraz z sugestią najprawdopodobniej została jednak przekazana.
Ten czas podany przez NPW wyjaśniałby też, dlaczego według Millera i jego drużyny, to połączenie z telefonu satelitarnego podane jest (jako jedyne) co do sekundy. Otóż dlatego, żeby nikt przypadkiem nie skojarzył go z godziną 8:22 i możliwością przekierowania przez Warszawę Tupolewa, na lotnisko zapasowe.

Bo moim zdaniem, samolot odleciał na zapasowe. Kto bowiem uwierzyłby w to, że „nieustaloną osobą”, która 10 kwietnia 2016 roku o godzinie (link is external)8:46 (link is external) (niecałe pięć minut po katastrofie!) uruchomiła „telefon Nokia 6310i zarejestrowany na Kancelarię Prezydenta, a użytkowany przez Lecha Kaczyńskiego” mógł być jakiś świadek tragedii?
Dokładnie tak - dobrze Państwo słyszycie - o godzinie 8:46 czasu polskiego, ktoś sprawdzał na tym telefonie pocztę głosową! A godzina 10:46, podana przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie (której to prokuraturze, wojskówka przekazała część materiałów do odrębnego postępowania), jest czasem rosyjskim, czyli jak już wspomniałem - ósmą czterdzieści sześć czasu polskiego. Świadczy o tym, ten oto fragment wypowiedzi rzecznika (link is external) Prokuratury Okręgowej w Warszawie: „karta SIM współpracująca z telefonem (…) logowała się w sieci telefonii komórkowej Federacji Rosyjskiej”! *
Zapytam więc – któż to, już pięć minut po upadku rozgrzanych szczątków maszyny wbiegłby na wrakowisko i kierowany niezawodnym instynktem tropiciela komórek, znalazł telefon Prezydenta, oraz sobie tylko wiadomym sposobem przełamał jego kod PIN? A wszystko to zrobiłby z wyłącznym zamiarem przesłuchania poczty głosowej, w niespełna pięć minut po zderzeniu się PLF101 z ziemią?! Dla mnie brzmi to zupełnie fantastycznie.
Ale może jednak ktoś ten telefon rzeczywiście znalazł zaraz po katastrofie i przesłuchał pocztę bo aparat był niezabezpieczony? Jeśli tak - to proszę mi odpowiedzieć - dlaczego "7 maja >>Gazeta Polska Codziennie<< (link is external) powołując się na dokumenty Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (informuje, że) 10 kwietnia prezydent Kaczyński lecąc do Katynia miał przy sobie dwa telefony**, a ten z którego odsłuchiwano pocztę głosową został spalony" (sic!).  
Nie wiem jak mógł on zostać spalony w katastrofie z 8:41 skoro ktoś odsłuchiwał na nim pocztę o 8:46. Czy ten telefon to był jakiś gadżet z "Powrotu do przeszłości"?
Więc jeśli ktoś zada mi pytanie - kto przesłuchiwał telefon pięć minut po tragedii odpowiem - "nieustaloną osobą” (według tej i innych przesłanek o których wspominam na przykład Tu (link is external), Tu (link is external) czy Tu), która odsłuchała pocztę głosową z telefonu Prezydenta, był... sam Prezydent Lech Kaczyński, który na pokładzie Tu-154M o godzinie 8:46 czasu polskiego, odchodził znad Smoleńska na lotnisko zapasowe. 


* I choć Prokuratura ustami prok. Rzepy oświadczy, że nie o 10:46 czasu rosyjskiego, a o 12:46 czasu polskiego tu chodzi, to w kontekście podanych przez "NDZ" informacji (ten "rosyjski operator") nie brzmi to zbyt przekonująco - http://www.bibula.com/?p=56563 (link is external)
** Supertajny telefon Prezydenta do prowadzenia zaszyfrowany rozmów - http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/159007,supertajny-telefo... (link is external)


Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/rozwiazanie-zagadki-telefonow-smolenskich

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.