niedziela, 23 lipca 2017

Ostatni moment aby ujawnić prawdę o Smoleńsku

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Aby „Smoleńsk” się nie powtórzył. Obecna sytuacja jest wprawdzie inna niż była 10.04.10, ale siły zainteresowane tym aby Polska była nadal „państwem teoretycznym” te same. Wcale nie słabsze niż wówczas.


Doskonale rozumiem, że istnieją polityczne racje, aby sprawy „Smoleńska” na razie nie ujawniać. Że przemawiać za tym mogą tak względy geopolityczne, jak i racjonalna polityka wewnętrzna.
Pojmuję też jaką drogę obrał PiS w sprawie 10 kwietnia – najpierw prawo (naprawa przepisów i instytucji), a potem sprawiedliwość. To logiczna droga. Ale obawiam się, że taka pragmatyka może się tu i teraz nie sprawdzić.
Co zawsze się sprawdza? Działanie zgodne z własnym sumieniem. Z wykształcenia jestem prawnikiem, ale (być może dlatego) nie wierzę w prawo pisane. Życie nauczyło mnie, że stosowanie prawa z prawem moralnym niewiele ma wspólnego. Dlatego, moim zdaniem, jest oczywiste że należy reformować je i powoływać nowych sędziów po to by, jak mówił poeta "prawo zawsze prawo" mogło znaczyć, "a sprawiedliwość sprawiedliwość". Ale jeśli chodzi o zbrodniarzy, to nie należy czekać na nowe przepisy i nowych uczciwych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Ich czyny należy ujawnić i to jak najszybciej. Choćby nawet w tym momencie prawomocne skazanie było jeszcze niemożliwe. Czy gdyby wyborcy w 2015 roku znali prawdę o Smoleńsku, to wybrali by (mówię o kilku przypadkach) przestępców na senatorów i posłów? I czy ci, mogli by dziś stać się „obrońcami demokracji”?
Budowanie czegokolwiek na kłamstwie (lub na braku prawdy) kończy się zawaleniem budowli. I nie ma okresów przejściowych.
W odpowiedzi może mi ktoś zarzucić, że nie rozumiem polityki informacyjnej rządu. Że nawet jeśli o kimś powiedziałoby się w TVP czy „wPolityce”, że jest zbrodniarzem, to zaraz „te inne” media uczyniłyby z niego skrzywdzonego bohatera. Że to sprawa wiarygodności i tego kto komu wierzy.
Ależ właśnie w tym rzecz! W wiarygodności. To dlatego nie podoba mi się (choć rozumiem zamysł) szerzenie w telewizji publicznej propagandy rządowej w odpowiedzi na antypolską indoktrynację telewizji prywatnych.
Wierzę natomiast w te słowa:
Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach”. (Łk. 12,3)
I wierzę że takie media są możliwe. I taka polityka również. Mało powiedziane. Obecnie jest to konieczność.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Aby „Smoleńsk” się nie powtórzył. Obecna sytuacja jest wprawdzie inna niż była 10.04.10, ale siły zainteresowane tym aby Polska była nadal „państwem teoretycznym” te same. Wcale nie słabsze niż wówczas.
Doskonale rozumiem, że istnieją polityczne racje, aby sprawy „Smoleńska” na razie nie ujawniać. Że przemawiać za tym mogą tak względy geopolityczne, jak i racjonalna polityka wewnętrzna.
Pojmuję też jaką drogę obrał PiS w sprawie 10 kwietnia – najpierw prawo (naprawa przepisów i instytucji), a potem sprawiedliwość. To logiczna droga. Ale obawiam się, że taka pragmatyka może się tu i teraz nie sprawdzić.
Co zawsze się sprawdza? Działanie zgodne z własnym sumieniem. Z wykształcenia jestem prawnikiem, ale (być może dlatego) nie wierzę w prawo pisane. Życie nauczyło mnie, że stosowanie prawa z prawem moralnym niewiele ma wspólnego. Dlatego, moim zdaniem, jest oczywiste że należy reformować je i powoływać nowych sędziów po to by, jak mówił poeta "prawo zawsze prawo" mogło znaczyć, "a sprawiedliwość sprawiedliwość". Ale jeśli chodzi o zbrodniarzy, to nie należy czekać na nowe przepisy i nowych uczciwych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Ich czyny należy ujawnić i to jak najszybciej. Choćby nawet w tym momencie prawomocne skazanie było jeszcze niemożliwe. Czy gdyby wyborcy w 2015 roku znali prawdę o Smoleńsku, to wybrali by (mówię o kilku przypadkach) przestępców na senatorów i posłów? I czy ci, mogli by dziś stać się „obrońcami demokracji”?
Budowanie czegokolwiek na kłamstwie (lub na braku prawdy) kończy się zawaleniem budowli. I nie ma okresów przejściowych.
W odpowiedzi może mi ktoś zarzucić, że nie rozumiem polityki informacyjnej rządu. Że nawet jeśli o kimś powiedziałoby się w TVP czy „wPolityce”, że jest zbrodniarzem, to zaraz „te inne” media uczyniłyby z niego skrzywdzonego bohatera. Że to sprawa wiarygodności i tego kto komu wierzy.
Ależ właśnie w tym rzecz! W wiarygodności. To dlatego nie podoba mi się (choć rozumiem zamysł) szerzenie w telewizji publicznej propagandy rządowej w odpowiedzi na antypolską indoktrynację telewizji prywatnych.
Wierzę natomiast w te słowa:
Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach”. (Łk. 12,3)
I wierzę że takie media są możliwe. I taka polityka również. Mało powiedziane. Obecnie jest to konieczność.


Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/to-ostatni-moment-aby-ujawnic-prawde-o-smolensku

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.
Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Aby „Smoleńsk” się nie powtórzył. Obecna sytuacja jest wprawdzie inna niż była 10.04.10, ale siły zainteresowane tym aby Polska była nadal „państwem teoretycznym” te same. Wcale nie słabsze niż wówczas.
Doskonale rozumiem, że istnieją polityczne racje, aby sprawy „Smoleńska” na razie nie ujawniać. Że przemawiać za tym mogą tak względy geopolityczne, jak i racjonalna polityka wewnętrzna.
Pojmuję też jaką drogę obrał PiS w sprawie 10 kwietnia – najpierw prawo (naprawa przepisów i instytucji), a potem sprawiedliwość. To logiczna droga. Ale obawiam się, że taka pragmatyka może się tu i teraz nie sprawdzić.
Co zawsze się sprawdza? Działanie zgodne z własnym sumieniem. Z wykształcenia jestem prawnikiem, ale (być może dlatego) nie wierzę w prawo pisane. Życie nauczyło mnie, że stosowanie prawa z prawem moralnym niewiele ma wspólnego. Dlatego, moim zdaniem, jest oczywiste że należy reformować je i powoływać nowych sędziów po to by, jak mówił poeta "prawo zawsze prawo" mogło znaczyć, "a sprawiedliwość sprawiedliwość". Ale jeśli chodzi o zbrodniarzy, to nie należy czekać na nowe przepisy i nowych uczciwych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Ich czyny należy ujawnić i to jak najszybciej. Choćby nawet w tym momencie prawomocne skazanie było jeszcze niemożliwe. Czy gdyby wyborcy w 2015 roku znali prawdę o Smoleńsku, to wybrali by (mówię o kilku przypadkach) przestępców na senatorów i posłów? I czy ci, mogli by dziś stać się „obrońcami demokracji”?
Budowanie czegokolwiek na kłamstwie (lub na braku prawdy) kończy się zawaleniem budowli. I nie ma okresów przejściowych.
W odpowiedzi może mi ktoś zarzucić, że nie rozumiem polityki informacyjnej rządu. Że nawet jeśli o kimś powiedziałoby się w TVP czy „wPolityce”, że jest zbrodniarzem, to zaraz „te inne” media uczyniłyby z niego skrzywdzonego bohatera. Że to sprawa wiarygodności i tego kto komu wierzy.
Ależ właśnie w tym rzecz! W wiarygodności. To dlatego nie podoba mi się (choć rozumiem zamysł) szerzenie w telewizji publicznej propagandy rządowej w odpowiedzi na antypolską indoktrynację telewizji prywatnych.
Wierzę natomiast w te słowa:
Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach”. (Łk. 12,3)
I wierzę że takie media są możliwe. I taka polityka również. Mało powiedziane. Obecnie jest to konieczność.


Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/to-ostatni-moment-aby-ujawnic-prawde-o-smolensku

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.
Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Aby „Smoleńsk” się nie powtórzył. Obecna sytuacja jest wprawdzie inna niż była 10.04.10, ale siły zainteresowane tym aby Polska była nadal „państwem teoretycznym” te same. Wcale nie słabsze niż wówczas.
Doskonale rozumiem, że istnieją polityczne racje, aby sprawy „Smoleńska” na razie nie ujawniać. Że przemawiać za tym mogą tak względy geopolityczne, jak i racjonalna polityka wewnętrzna.
Pojmuję też jaką drogę obrał PiS w sprawie 10 kwietnia – najpierw prawo (naprawa przepisów i instytucji), a potem sprawiedliwość. To logiczna droga. Ale obawiam się, że taka pragmatyka może się tu i teraz nie sprawdzić.
Co zawsze się sprawdza? Działanie zgodne z własnym sumieniem. Z wykształcenia jestem prawnikiem, ale (być może dlatego) nie wierzę w prawo pisane. Życie nauczyło mnie, że stosowanie prawa z prawem moralnym niewiele ma wspólnego. Dlatego, moim zdaniem, jest oczywiste że należy reformować je i powoływać nowych sędziów po to by, jak mówił poeta "prawo zawsze prawo" mogło znaczyć, "a sprawiedliwość sprawiedliwość". Ale jeśli chodzi o zbrodniarzy, to nie należy czekać na nowe przepisy i nowych uczciwych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Ich czyny należy ujawnić i to jak najszybciej. Choćby nawet w tym momencie prawomocne skazanie było jeszcze niemożliwe. Czy gdyby wyborcy w 2015 roku znali prawdę o Smoleńsku, to wybrali by (mówię o kilku przypadkach) przestępców na senatorów i posłów? I czy ci, mogli by dziś stać się „obrońcami demokracji”?
Budowanie czegokolwiek na kłamstwie (lub na braku prawdy) kończy się zawaleniem budowli. I nie ma okresów przejściowych.
W odpowiedzi może mi ktoś zarzucić, że nie rozumiem polityki informacyjnej rządu. Że nawet jeśli o kimś powiedziałoby się w TVP czy „wPolityce”, że jest zbrodniarzem, to zaraz „te inne” media uczyniłyby z niego skrzywdzonego bohatera. Że to sprawa wiarygodności i tego kto komu wierzy.
Ależ właśnie w tym rzecz! W wiarygodności. To dlatego nie podoba mi się (choć rozumiem zamysł) szerzenie w telewizji publicznej propagandy rządowej w odpowiedzi na antypolską indoktrynację telewizji prywatnych.
Wierzę natomiast w te słowa:
Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach”. (Łk. 12,3)
I wierzę że takie media są możliwe. I taka polityka również. Mało powiedziane. Obecnie jest to konieczność.


Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/to-ostatni-moment-aby-ujawnic-prawde-o-smolensku

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.
Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Aby „Smoleńsk” się nie powtórzył. Obecna sytuacja jest wprawdzie inna niż była 10.04.10, ale siły zainteresowane tym aby Polska była nadal „państwem teoretycznym” te same. Wcale nie słabsze niż wówczas.
Doskonale rozumiem, że istnieją polityczne racje, aby sprawy „Smoleńska” na razie nie ujawniać. Że przemawiać za tym mogą tak względy geopolityczne, jak i racjonalna polityka wewnętrzna.
Pojmuję też jaką drogę obrał PiS w sprawie 10 kwietnia – najpierw prawo (naprawa przepisów i instytucji), a potem sprawiedliwość. To logiczna droga. Ale obawiam się, że taka pragmatyka może się tu i teraz nie sprawdzić.
Co zawsze się sprawdza? Działanie zgodne z własnym sumieniem. Z wykształcenia jestem prawnikiem, ale (być może dlatego) nie wierzę w prawo pisane. Życie nauczyło mnie, że stosowanie prawa z prawem moralnym niewiele ma wspólnego. Dlatego, moim zdaniem, jest oczywiste że należy reformować je i powoływać nowych sędziów po to by, jak mówił poeta "prawo zawsze prawo" mogło znaczyć, "a sprawiedliwość sprawiedliwość". Ale jeśli chodzi o zbrodniarzy, to nie należy czekać na nowe przepisy i nowych uczciwych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Ich czyny należy ujawnić i to jak najszybciej. Choćby nawet w tym momencie prawomocne skazanie było jeszcze niemożliwe. Czy gdyby wyborcy w 2015 roku znali prawdę o Smoleńsku, to wybrali by (mówię o kilku przypadkach) przestępców na senatorów i posłów? I czy ci, mogli by dziś stać się „obrońcami demokracji”?
Budowanie czegokolwiek na kłamstwie (lub na braku prawdy) kończy się zawaleniem budowli. I nie ma okresów przejściowych.
W odpowiedzi może mi ktoś zarzucić, że nie rozumiem polityki informacyjnej rządu. Że nawet jeśli o kimś powiedziałoby się w TVP czy „wPolityce”, że jest zbrodniarzem, to zaraz „te inne” media uczyniłyby z niego skrzywdzonego bohatera. Że to sprawa wiarygodności i tego kto komu wierzy.
Ależ właśnie w tym rzecz! W wiarygodności. To dlatego nie podoba mi się (choć rozumiem zamysł) szerzenie w telewizji publicznej propagandy rządowej w odpowiedzi na antypolską indoktrynację telewizji prywatnych.
Wierzę natomiast w te słowa:
Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach”. (Łk. 12,3)
I wierzę że takie media są możliwe. I taka polityka również. Mało powiedziane. Obecnie jest to konieczność.


Źródło: http://niepoprawni.pl/blog/romek-m/to-ostatni-moment-aby-ujawnic-prawde-o-smolensku

©: autor tekstu w serwisie Niepoprawni.pl | Dziękujemy! :). <- Bądź uczciwy, nie kasuj informacji o źródle - blogerzy piszą za darmo, szanuj ich pracę.